Wczoraj w nocy wróciliśmy z III etapu projektu czyli spływu Wisłą. Spływ miał trwać 13-14dni no ale jak to zwykle bywa natura weryfikuje najlepsze plany. I spływ trwał 15dni + jeden dzień odpoczynku nad Bałtykiem. I muszę przyznać,że mimo tego,że nie jestem typem plażowicza to dzień na plaży i kąpieli w morzu był najwspanialszym zakończeniem spływu.
Trasa była niezwykle wyczerpująca zwłaszcza,że spływ odbywał, się na dmuchanym kanu i według informacji jakie udało mi się zebrać. Nasz spływ był pierwszym spływem na dmuchańcu Wisły Kraków-Bałtyk. Czyli można by powiedzieć,że był to pionierski spływ ;)
Ale jedno jest pewne Wisła jest najwredniejszą i najbardziej zdradziecką kobietą na świecie. Ilość wirów,fal i skrajnie niebezpiecznych sytuacji jest tak duża,że strach jest obecny cały czas. Spotkały nas ponad metrowe fale które przelewały się przez pokład a momentami nasze kanu wyginało się na fali.
Najważniejsze,że udało się cało i bezpiecznie spłynąć. Oczywiście były momenty zwątpienia,kryzysy,i omamy wzrokowe z powodu zmęczenia. Bo dmuchane kanu czy kajaki mają dużo niższą prędkość przez co dziennie spaliśmy 4-5godzin a 14 spędzaliśmy w drodze.
Czy było warto? Ciężko powiedzieć-wspaniała przygoda,nowe doświadczenia mnóstwo adrenaliny i kilka urazów. Więc chyba było warto.
Już niedługo pojawi się jakaś relacja i więcej zdjęć :)
Chciałbym podziękować wszystkim którzy trzymali za nas kciuki i pomogli nam na szlaku. Szczególnie Jerzemu Smolińskiemu i Koledze z bizon survival group który pomagał nam cały czas dzień w dzień oraz Juli Krakowskiej dzięki której mogliście śledzić Relacje na żywo na moim Fanpagu ;)
No i oczywiście dziękujemy wszystkim sponsorom :)
środa, 25 czerwca 2014
sobota, 7 czerwca 2014
Relacja na żywo
Przypominam,że na kilku stronach będziecie mogli śledzić relacje na żywo. Codziennie będzie się pojawiała jakaś informacja,czy żyjemy i jak nam idzie. Do tego będziecie mogli śledzić zapis naszej trasy przesyłany z satelity na mapę co kilkadziesiąt sekund. Czyli możecie się poczuć prawie jak my tyle,że będziecie mieli większy komfort ;)Dziś o 22:35 mamy pociąg z Poznania do Krakowa a jutro o 8-9rano startujemy koło mostu Dembińskiego nieopodal przystani WOPR.
Wszystkich chętnych zapraszamy w to miejsce jeśli ktoś by chciał popłynąć z nami przez jakiś odcinek na swoim kanu,kajaku czy innym pływadle zapraszamy i zachęcamy :)
Tu będzie relacja :
Człowiek z buszu FB
https://www.facebook.com/pages/bushcraftczlowiekzbuszublogspotcom/222689251231774
Bizon survival Group
https://www.facebook.com/pages/Bizon-Survival-Group/344116878953673?fref=ts
Magazyn z kniej
https://www.facebook.com/pages/Bizon-Survival-Group/344116878953673?fref=ts
Trzymajcie kciuki i życzcie powodzenia ;)
kraksa
Wczoraj było ekstremalnie.Trening na warcie(przed spływem Wisłą) połączony z kręceniem ujęć do filmiku promocyjnego dla Gminy Czerwonak. Zaliczyliśmy glebę- nikomu nic się nie stało ale aparat (canon 1400) w worku wodoodpornym poszedł gdzieś z prądem tak jak kapelusz(bawełniany)
Było to kawałek od mostu w Biedrusku. Jeśli ktoś by znalazł aparat/kapelusz to proszę o kontakt:
konradbusza@gmail.com
czwartek, 5 czerwca 2014
Start III etapu INTO THE WILD-POLSKA
Już w niedzielę w okolicach 8-9 rano w Krakowie rusza III etap INTO THE WILD-POLSKA czyli spłynięcie na dmuchanym kanu Wisły na odcinku Kraków-Gdańsk.
Dystans to niecały 1000km a czas na jego pokonanie to max 14dni.
W miarę możliwości będę się starał codziennie wrzucać nowinki z trasy. A gdyby tego było mało będziecie mogli śledzić zapis trasy na żywo.
Wszystkich chętnych zapraszam do śledzenia wyprawy i udostępniania informacji o niej ;)
W ciągu 4-5 dni będziemy w okolicy Dęblina a po tygodniu w Warszawie.Obserwujcie to może zobaczycie jakiś popaprańców w kapeluszach na dmuchanym kanu ;)
Relacja będzie się pojawiała na kilku stronach :
https://www.facebook.com/
https://www.facebook.com/
https://www.facebook.com/
sobota, 31 maja 2014
Chrzest kanu -filmik
Wodowanie i chrzest kanu na jeziorze w Okonicu
przed III etapem projektu INT THE WILD-POLSKA. Czyli spłynięcia Wisły
na docinku Kraków-Gdańsk ok 960km.
W wodowaniu pomagali i Chrzcili BIZON SURVIVAL GROUP. A kanu dostało imię HIDALGO
W wodowaniu pomagali i Chrzcili BIZON SURVIVAL GROUP. A kanu dostało imię HIDALGO
niedziela, 25 maja 2014
Trening wysiłkowy przed INTO THE WILD POLSKA
Wystartowaliśmy z mostu Jadwigi w Poznaniu i popłynęliśmy pod prąd razem z Bizon survival Group. W kierunku Puszczykowa, oddalonego od miejsca startu o 20km. Plan zakładał pokonanie 10km ale jak to zwykle bywa nawet najlepsze plany są weryfikowane przez naturę i tak tez było tym razem. Dystans jaki pokonaliśmy był śmiesznie mały bo w te i z powrotem blisko 6 km. Przy czym rzeką dystans miał 4 km. Tyle
razy musieliśmy promować a pod koniec połączyć się liną z kajakiem bo nasz dmuchaniec chodził jak chciał. A ten śmiesznie mały dystans dał nam tak w kość jak co najmniej 40 kilometrowy spływ.
Ale jak to się mówi im trudniej tym lepiej. A zabawa przednia no i świetna zaprawa przed spływem Wisłą gdzie dziennie będziemy pokonywać min 75km do 100km dziennie.
Na zakończenie dodam,że zanim zwodowaliśmy Palave minęło nas truchło dzika. W które koledzy z Bizon Survival Group przywalili ;)
Więcej zdjeć
poniedziałek, 19 maja 2014
Trening na Warcie przed spływem Wisłą
Przygotowania idą pełną parą do III etapu projektu INTO THE WILD-POLSKA .
Tym razem trening polegał na pokonaniu trasy Poznań-Mściszewo.Wartą to 25km więc dystans nie jakiś największy ale jak na trening i logistykę to w sam raz.
Było to pierwsze opływanie na rzece Kanu które zakupiliśmy na ten etap projektu. I to co się rzuciło w oczy, to zwrotność czy jak kto woli manewrowość PALAVY.
Wystarczy dać lekką kontrę i łódka natychmiast zmienia kierunek. To z pewnością zaleta i wada bo starczy wypłynąć z głównego nurtu i już kanu idzie w innym kierunku niż byśmy chcieli.
Sam spływ rozpoczęliśmy przy moście Królowej Jadwigi. No i jak na złość gdy już wszystko sobie rozłożyliśmy i zaczęliśmy pompować palave. Zaczęło się błyskać i lać.
Ale jak to mówi stare powiedzenie niema złej pogody, jest tylko zły ubiór. Mimo ulewy wsiadamy na pokład i ruszamy w rejs. Najfajniejsza sprawą w płynięciu przez poznań był widok zupełnie innego miasta.
Zabytki wyglądały dużo ciekawiej. Mimo tego,że płynie się przez centrum widać dość dzikie zakątki.
Na szczęście po paru ładnych kilometrach pogoda się poprawiła i przestało padać a nawet słońce wyszło.
Po drodze spotkaliśmy się z Bizon survival Group . Którzy są oficjalnymi partnerami projektu no i zrobili nam fajne fotki ze spływu.
Ktoś by mógł pomyśleć :Warta zwykła brudna rzeka.
I fakt do najczystszych nie należy ale zwykła to ona nie jest. Wielkie rzeki Polski są nie doceniane co może jest i zaletą. Bo przynajmniej niema na nich tłoku.
Podczas płynięcia mieliśmy okazję zobaczyć mnóstwo czapli, sarnę, bandę małych dziczków, kukułkę i wiele innych ptaków.
Spływ zakończyliśmy w Mściszewie. I trzeba przyznać,że w rękach było czuć te parę kilometrów.
Ale jak ja to mówię NIE PODEJMUJE SIĘ RZECZY ŁATWYCH BO ŻYCIE JEST ZA KRÓTKIE BY PRZESIEDZIEĆ JE W DOMU.
Więcej zdjęć
Tym razem trening polegał na pokonaniu trasy Poznań-Mściszewo.Wartą to 25km więc dystans nie jakiś największy ale jak na trening i logistykę to w sam raz.
Było to pierwsze opływanie na rzece Kanu które zakupiliśmy na ten etap projektu. I to co się rzuciło w oczy, to zwrotność czy jak kto woli manewrowość PALAVY.
Wystarczy dać lekką kontrę i łódka natychmiast zmienia kierunek. To z pewnością zaleta i wada bo starczy wypłynąć z głównego nurtu i już kanu idzie w innym kierunku niż byśmy chcieli.
Sam spływ rozpoczęliśmy przy moście Królowej Jadwigi. No i jak na złość gdy już wszystko sobie rozłożyliśmy i zaczęliśmy pompować palave. Zaczęło się błyskać i lać.
Ale jak to mówi stare powiedzenie niema złej pogody, jest tylko zły ubiór. Mimo ulewy wsiadamy na pokład i ruszamy w rejs. Najfajniejsza sprawą w płynięciu przez poznań był widok zupełnie innego miasta.
Zabytki wyglądały dużo ciekawiej. Mimo tego,że płynie się przez centrum widać dość dzikie zakątki.
Na szczęście po paru ładnych kilometrach pogoda się poprawiła i przestało padać a nawet słońce wyszło.
Po drodze spotkaliśmy się z Bizon survival Group . Którzy są oficjalnymi partnerami projektu no i zrobili nam fajne fotki ze spływu.
Ktoś by mógł pomyśleć :Warta zwykła brudna rzeka.
I fakt do najczystszych nie należy ale zwykła to ona nie jest. Wielkie rzeki Polski są nie doceniane co może jest i zaletą. Bo przynajmniej niema na nich tłoku.
Podczas płynięcia mieliśmy okazję zobaczyć mnóstwo czapli, sarnę, bandę małych dziczków, kukułkę i wiele innych ptaków.
Spływ zakończyliśmy w Mściszewie. I trzeba przyznać,że w rękach było czuć te parę kilometrów.
Ale jak ja to mówię NIE PODEJMUJE SIĘ RZECZY ŁATWYCH BO ŻYCIE JEST ZA KRÓTKIE BY PRZESIEDZIEĆ JE W DOMU.
Więcej zdjęć
Subskrybuj:
Posty (Atom)







